jakieś przebłyski dają się złapać
RSS
czwartek, 29 stycznia 2015

Śniła mi się. Poetka. 
Nie chciała spełnić mojej prośby, nie mogła. Zaprosiła w podróż wewnątrz duszy. Prowadziła mnie przez wiele, wiele światów, z pewnością więcej niż siedem. 

Niektóre światy były pełne odrzuconych/straconych możliwości, równoległych zdarzeń-które byłyby skutkiem innych wyborów, czy nawet po prostu innego splotu okoliczności. To były jakby żywe stworzenia opowiadające swoją historię.

Inne światy były przerażająco ciche i puste. Tam kazała bardzo uważać, żeby ich niczym nie zapełnić, takie musiały być. W jeden włożyłam rękę i zniknęła. Wyjęłam, bolała i była jakaś inna, obca, podobne wrażenie do tego, które kiedyś miałam gdy wkraplał się we mnie obca krew, przerażająca, obrzydliwa, ciężka. Byłam wdzięczna mojej przewodniczce, że nie pozwoliła mi całą sobą wejść w tę pustkę.

Był świat drzwi. Bram. Tam się rodzili ludzie, ale nie tak jak w życiu raz. Tam się rodziło siebie i innych ludzi, przemieniało.

Był świat ram, gorsetów i masek. Formy i gilotyny wtłaczały w jedynie słuszny kształt, przycinały według wzoru. Tam mieszkał lęk- stwór z ognia.

Była też kaplica adoracji, taka z monstrancją, jak bywają w kościołach. Pachniała drewnem.

Był świat pod lodem, wodny, dobry. Weszłyśmy pod zamrożone fale-lodowe góry. Oddychałyśmy bez trudu, ona mówiła bez otwierania ust.

Był świat cienia. Straszny, zimny. Słyszałam dźwięk rysowanego szkła i przecinaka i krzyk. Weszłyśmy tam w szklanej kopule-kapsule-pudełku na sznurach. Szłyśmy po sznurach.

 
00:43, domagda
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 czerwca 2014

Znów początek lata. Słońce, za chwilę ulewny deszcz. Skrajności. Zaczęło się lato? To znaczy, że wiosna minęła. Że zimą wyrażone życzenie pójścia ze mną na wspólny wiosenny spacer nie spełni się. 

Znów początek. Wszystko jest na swoim miejscu. Mokre córki wróciły dziś z dworu. Mamo, złapał nas deszcz. Po bardzo mokrym chodniku nie da się jechać na rolkach, ale nam się udało, jesteśmy dzielne. Są. Ja też wydaję się być.

21:58, domagda
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 grudnia 2013

Byłam u Zosi w zerówce na zajęciach otwartych. Na tablicy z tyłu klasy wisiały prace dzieci zatytułowane "moje marzenie". Pani podpisała rysunki pod dyktando autorów. O czym marzy Zosia?

"taniec z partnerem przy dźwiękach fortepianu" - o tym!

00:38, domagda
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 11 listopada 2013

Kiedyś, dawno temu, E chciała być taka, jak jej starsze siostry. Wzięła korektor i pokropkowała nim swoje policzki i czoło. Przyszła do mnie cała we łzach i białych plamach.
-Piecze, mamo - płakała.

(Teraz juz wie, że korektor do papieru i do twarzy to nie to samo. I że korektor i szminka to nie to samo, ale to inna zupełnie historia)
 

00:52, domagda
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 października 2013

Przy kuchennym stole rozmawiają moje córki. Najstarsza, od niedawna pełnoletnia, z najmłodszą, od niedawna absolwentką przedszkola.

Najstarsza: To co ja mam robić, jaką mieć pracę?

Najmłodsza: Wiesz, możesz pracować jak mama.

Najstarsza: Czyli jak?

- Tak dziwnie. Wiesz... z tymi, no...terapeutami.

Albo możesz mieć normalną pracę, jak tata.

11:45, domagda
Link Komentarze (1) »
sobota, 21 września 2013

Nie mogłam się powstrzymać przed nadaniem tego idiotycznie ckliwego tytułu.

Opowiadanie o uczuciach wcale nie jest łatwe. Głęboka intymność, własność pewnych przeżyć wydaje się być nie do przekazania, jednocześnie okazuje się powszechna, wspólna i banalna. Mogłabym jeszcze dodać, że żyjemy w czasach, kiedy nawet pisanie o tym, że wielkie słowa zużyły się i są zgrane, jest od dawna zgrane i zużyte. Zamiast tego słucham muzyki, która pochłonęła mnie całkowicie, a były nauczyciel z katolickiej szkoły, znany z noszenia sweterka w czarno-zółte pasy, porywa mnie, sprawia, że ziemia się porusza i znikam.

Wpadłam. Wpadłam z nim w miłość i trwam.

10:09, domagda
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 września 2013

Czytelnicy pytają, jak korzystać z zasobów nieświadomości. To proste, zasypiając trzeba jej szepnąć na uszko:  nieś wiadomość  do mnie. I poniesie. Ale ostrożnie, można nie unieść.

00:12, domagda
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 września 2013

najbardziej za życiem musi być śmierć. co by bez niego robiła

 

13:20, domagda
Link Komentarze (1) »
niedziela, 14 lipca 2013

Weź wiaderko albo konewkę. Idź do kranu, tego na zewnątrz. Pod nim stoi duża miska. Przynieś stamtąd wodę. Gdybyś odkręciła kran i nie mogła zakręcić, powiedz mi o tym. Koniecznie.

Następnie wylej wodę na piasek. Nie, lepiej wsyp piasek do wiaderka. Ile? Pełno. Woda ucieka? Ciekawe, dlaczego. Wyrabiaj przez chwilę. Z masy formuj kulki i obsypuj wcześniej przygotowaną ziemią, podartymi liśćmi, igłami z sosny, szyszkami, czym chcesz.

Zanieś mamie i tacie, babci, wujkowi i psu. Wołaj: niespodzianka!

13:00, domagda
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 lipca 2013

Czekałam tak długo, aż zapomniałam.

Przedwczoraj, w trakcie wizyty u Babci z okazji jej urodzin, zdjęłam z półki matrioszkę. Otworzyłam, wewnątrz była druga. I trzecia. I czwarta, najmniejsza, najtrudniejsza do otwarcia. Na niej ślady, zarysowania, wgłębienia... - Babciu, czy to od moich zębów? (Przypomniała mi się, wróciła, głęboka wiara, że można ją otworzyć, że wewnątrz tkwi mniejsza, w której jest mniejsza, w której jest mniejsza. Pewność, że nie ma ostatniej, że każda zawiera. W nieskończoność.) Już kiedyś otwierałam i zamykałam obłe lalki, dopasowując wzory.

- Tak, masz rację, bawiłaś się nimi - powiedziała Babcia - gryzłaś najmniejszą i bałam się, że połkniesz. Dlatego schowałam.

- Obiecałaś mi, ze oddasz, kiedy będę dorosła. Babciu?

Mam je, noszę w torebce. Któregoś dnia...

23:40, domagda
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5